Odnoszę wrażenie, że dla dzisiejszej młodzieży już nic nie ma większego znaczenia, nawet Święta. Jeżeli ten czas, który powinni spędzić z rodziną w radosnej atmosferze, wolą wykorzystać na chlanie z resztą swojej "bandy" to naprawdę nie wiem czym można wywołać w nich choć trochę szacunku dla czegokolwiek innego...Chciałabym się stąd wyrwać, jak najdalej od tych ludzi, którzy kiedyś byli mi bliscy, ale teraz praktycznie nic dla mnie nie znaczą. Nie wiem czy to do końca chodzi o nich, może to JA. W sumie to oni zachowują się tak samo już od bardzo dawna, ale wcześniej tego nei zauważałam. Byłam taka jak oni. Oczywiście lubię raz na jakiś czas wyjść na dobrą imprezę i wgl, ale nie chlać co tydzień w parku tą samą wódkę do pożygania i na każdej przerwie chodzić na fajka gdzie tylko się da i żeby rozmowy ograiczały się do tematów "co dzisiaj pijemy?", albo "to teraz jakie szlugi?"-dziękuję, ale nie chcę takiego życia! Chciałabym robić w życiu coś ważnego, czuć się szczęśliwa i spełniona i żyć otoczona osobami, które szczerze kocham i które mnie kochają, zwiedzić świat i umrzeć szczęśliwa, że wszystkiego spróbowałam, niczego nie żałować. Czuję, że się wewnętrznie zmieniłam. I nie żałuję, bo uważam, że na lepsze. Zaczynam się zmieniać w osobę, którą zawsze chciałam być i mma nadzieję, że nią pozostanę.
A teraz czas na pyszny obiadek z rodzinką :) Buziaki, Invisiblee
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz