niedziela, 27 maja 2012

Wielki powrót!

Wczoraj obejżałam ostatni odcinek 3. sezonu "Glee". Teraz musze czekać całe wakacje na następny sezon ( a także "Plotkary" i "Pamiętników Wampirów"). Zastanawiałam się co będę robiła przez te dwa miesiące bez moich ukochanych seriali. I nagle pomyślałam o meksykańskiej telenoweli, którą oglądałam w klasach 4-6 w podstawówce-"Zbuntowani". Możecie się śmiać, lub nie wierzyć, ale ten serial całkowicie zmienił moje życie. Zewnętrznie nie miała to większych skutków, ale wewnętrznie-ogromne! Jestem na 14 odcinku i koniec jak na dzisiaj. Resztę będę oglądać w tygodniu, jeżeli starczy mi czasu(a jak nie to pozostają weekendy). Niezmiernie jaram się wątkami miłosnymi! Są niesamowite. W skrócie: są dwie pary głównych bohaterów, którzy na początku się nienawidzą, ale po pewnym czasie zrozumieją, że coś do siebie czują. Przez 440 odcinków są pokazane ich wzloty i upadki(oraz innych uczniów elitarnej szkoły, w której większość fabuły ma miejsce), ale w ostatnim odcinku wszystko się ułoży tak jak powinno być!
Gdy po raz pierwszy przeczytałam o "Zbuntowanych" w gazecie, pomyślałam "znowu jakiś beznadziejny szmatławiec", ale pewnego dnia przed wyjściem do szkoły włączyłąm telewizor, przełączałam po kolei programy i w końcu natknęłam się na coś ciekawego. Sprawdziłam program-"Zbuntowani". To był przełomowy dzień, bo od tamtej pory przez 3 lata oglądałam serial, który na początku nielubiany stał się(o ironio!) moim najukochańszym! Przeżywałam wszystko razem z bohaterami, moim ulubionym zespołem stał się RBD!(zespół, który powstał na potrzeby serialu).
Cały czas porównywałam się do mojej ulubionej bohaterki-Roberty (Dulce Maria-takze jedna z moich ulubionych aktorek) Chciałabym być taka jak ona-niezależna, odważna, szczera. Niestety mam za mało odwagi i jestem za mało pewna siebie. Chcę to zmienić! Szczerze mówiąc już raz mi się udało. Z szarej myszki stałam się osobą lubianą, przez niektórych podziwianą, zaczęłam spełniać marzenie, prowadziłam apele szkolne, zostałam członkiem samorządu szkolnego, grałam w szkolnych przedstawieniach. W prawdzie to wszystko miało miejsce 3-4 lata temu, ale miało wpływ na to jaka jestem teraz. I będę jeszcze silniejsza i odważniejsza! Obiecuję Wam to! I wiem, że ONI mi w tym pomogą.
A na deser szczypta klimatów, które tak bardzo na mnei wpłynęły. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba:
RBD-Nuestro Amor

Buziaki, Invisiblee :*

środa, 23 maja 2012

Wywiadówka! Obawiałam się czegoś innego. Nie wiem czy gorszego czy lepszego..innego. Dostałam kartkę z ocenami, myślę "nawet spoko", przewaga 4 i 5, kilka 6, kilka 3. Przeliczyłam przewidywaną średnią i...załamałam się! Kończę gimnazjum (na marginesie-jest to szkoła o naprawdę nardzo wysokim poziomie), liczyłam na czerwony pasek i co? 4,56! CZY TO SĄ KU*WA JAKIEŚ JAJA? Człowiek się stara jak może, przychodzi na każdy sprawdzian, uczy się po nocach, przechodzi na treningi, bierze udział w zawodach, robi prace dodatkowe, zakuwa całe weekendy zamiast spotkać się ze znajomymi jak normalny nastolatek! I co z tego ma? Niewdzięczność i pretensje, że "za mało poświęca na naukę", że "za mało sie przykłada". Naprawdę ciężko jest zalicząć wszystko na co najmniej 5, gdy ma się CODZIENNIE SPRAWDZIANY I PRACE KLASOWE! (często nawet po 2! serio! mogę Wam pokazać mój notatnik) Jestem załamana tym, że będąc uczciwą i sumienną uczennicą jestem niedoceniana i tak słabo oceniana. Uczestnicząc w lekcjach, odnoszę wrażenie, że niektórzy nauczyciele wykonują ten zawód przez pomyłkę i starali się np. zostać malarzem lub tynkarzem, ponieważ (za przeproszeniem) SĄ GŁUPI JAK BUT!  i jeszcze mają czelność cię oceniać! Też bym była taka mądra, gdybym miała klucz odpowiedzi. Ciekawa jestem jak im poszły by testy, które dają nam jako "sprawdzenie wiedzy". Może czytając to pomyślicie, że jestem przewrażliwiona, ale pomyślcie jak Wy byście się czuli siedząc do 1 w nocy i ucząc się danej części materiału i dostając ze sprawdzianu maksymalnie 3+, bo komuś nie podpasowało, gdzie postawiliście przecinek lub pomyliliście jedno słowo w definicji. Wyrzuciłam z siebie gniew i smutek i przyznam, że trochę mi lepiej. Zostało mi jeszcze kilka(naście) sprawdzianów do końca tego roku, więc pochłonę masę koffeiny i tabletek na pamięć i może uda mi się wypracować wymarzone 4,75! Bo wiem (nie przechwalając się), że zasługuję na więcej niż ten pieprzony "czerwony pasek".
Mam ogromną nadzieję, że kiedyś będę się z tego śmiała! A teraz idę trochę ochłonąć.
+ jeszcze fajna nutka poprawiająca humorek!  Carly Rea Jepsen-Call Me Maybe!

Buziaki, Invisiblee :)

wtorek, 8 maja 2012

jako tako nijako...

Od kilku dni czuję się tak...nijako, szaro, bezsensownie. Czuję, że czegoś mi brakuje. Mam w sobie pustkę i nie wiem czym mogę ją wypełnić. Potrzeba mi CZEGOŚ lub KOGOŚ. Najgorsze na świecie jest brak poczucia własnej wartości i bezsilność. Bywają takie momenty w życiu, gdzie nawet muzyka nie może pomóc. Co wtedy robić? gdzie szukać pomocy? Gdy żadna ludzka istota nie może nam pomóc, trzeba szukać wsparcia u..NIEGO. Szczera rozmowa, skrucha i wierzę, że będzie lepiej :)
Odezwę się, gdy ten beznadziejny okres minie. Trzymajcie się ciepło.

Buziaki, Invisiblee


(a tak na marginesie-zadziwiające jak losy bohaterów filmu lub serialu mogą wpłynąć na nasze samopoczucie!)

piątek, 4 maja 2012

WYMARZONY CHŁOPAK

Miałam cudowny sen! Był w nim taaaki przystojny chłopak, że dech zapiera. Zaczęło się dziwnie, bo tak..on jechał na rowerze w takiej czarnej skórzanej kurtce i coś robił z rękami i spadły mu rękawiczki. Ja podeszłam do niego i mówię mu o tym, podziękował mi i uśmiechnął się. Później siedziałam na ławce i coś czytałam a on..dosiadł się do mnie i zaczął coś mówić. Rozmawialiśmy dłuższa chwilę i poszliśmy się przejść. Nie wiem jak miał na imię, ale był tak zajebiście przystojny i tak świetnie ubrany! Ciemnofioletowe vansy, jasne dżinsowe rurki, fioletowa koszula na krótki rękaw, jakaś czapka(chyba) i miał takie dłuższe brązowe włosy, ale no chłopak MARZENIE! Spacerowaliśmy sobie trochę i nagle nie wiem skąd znalazłam się u niego w domu(?!) Okazało się, że to jakiś brat mojego kolegi...tylko, że on był jakiś taki duużo ładniejszy w tym śnie xd Potem przyszła jego mama, coś tam do nas zagadała i wyszliśmy od niego i zaraz znaleźliśmy się pod moim domem. Weszłam do środka, była tylko Ewelina. Zaczęłam się przebierać..trwało to chyba z pół godziny i tylko patrzyłam czy on nie poszedł...i w tym momencie coś się zepsuło. No ale W KOŃCU wyszłam do niego, złapaliśmy się za ręce i szliśmy przed siebie. Nie wiem z jakiej paki, ale szły przed nami moja siostra z ciocią i tak co chwila się odwracały i śmiały. Ja w końcu coś tam powiedziałam, one przyspieszyły trochę, już się nie odwracały, a ja stałam z Panem X i coś powiedziałam. I....koniec snu! :c Podczas snu czułam jakbym znała tego chłopaka od zawsze, podobał mi się, ja też mu się spodobałam i czułam się bardzo swobodnie w jego obecności, czułam...takie ciepło, bardzo miłe ciepło. Chciałabym, aby dzisiaj dokończył mi się sen, ale bardziej chciałabym...znaleźć tego chłopaka. Ciekawe czy gdzieś istnieje...:D Cieszcie się piękną pogodą! :D Jeszcze nutka na dobry humorek... http://www.youtube.com/watch?v=dGghkjpNCQ8 Buziaki, Invisiblee