niedziela, 23 grudnia 2012

merry christmas everyone

Dokładnie rok temu pojawił się na tym blogu mój pierwszy post. (pierwszy ważny). Powinnam świętować rocznicę :) Ale co z tego, skoro się ukrywam? Skoro nikt nie wie kim jestem? Może kiedyś, gdy nabiorę odpowiedniej wiary w siebie, ujawnię się, ale na razie pozostanę niewidzialna jak...plotkara. 

Tak jak obiecałam, podzielę się z Wami moimi uczuciami. Szczerze, to są one mieszane. Cieszę się, że wszystko dobrze się zakończyło. Każdy jest z tym, z kim powinien być. Chuck i Blair!!! Ale coś się skończyło. Już nie będę wyczekiwała na kolejny odcinek i nie będę zastanawiać się co z przepiękną miłością wspomnianych wyżej bohaterów. Ale dorastamy, i to normalne, że coś się kończy. 
(Swoją drogą, moim zdaniem serial zakończył się za szybko. Producenci powinni rozwinąć kilka wątków ( i kilka usunąć) ale i tak GOSSIP GIRL 4EVER<3!) 

Patrząc na małą rodzinkę: Chucka, Blair i ich synka Henry'ego poczułam miłe ciepło. Od samego początku serialu kibicowałam im (jak i reszta świata) i przez te 6 lat przechodzili wzloty i upadki. Rozstawali się i znowu wracali do siebie. Byli moją ulubioną serialową parą i wzorem miłości (choć bardzo trudnej). Było bardzo ciężko, ale wreszcie doczekali się spokojnego życia ze sobą, założyli rodzinę, są szczęśliwi. Bo to właśnie o to chodzi w życiu. Aby dzielić je z osobą, którą kochasz, która kocha Ciebie. Osobą, która daje Ci szczęście, przy której czujesz się wspaniale. Osobą, która pomimo wszystko będzie za Tobą stała murem i we wszystkim Cię wspierała. 

Odkąd przyszłam do liceum, bardzo poważnie myślę o mojej przyszłości. Obawiałam się jej. Nie wiem jaka będzie. Mam wspaniałe plany. Normalne, niewygórowane, realistyczne. Chciałabym skończyć dobre studia, znaleźć dobrą pracę, dobrego partnera, mieć zdrowe dzieci, pomagać ludziom i...być szczęśliwa. Niby tak mało, a jednak tak wiele. Przede mną jeszcze 2,5 roku w liceum. Później zacznie się odpowiedzialność. Nie chcę niczego przegapić, niczego żałować. Chciałabym całe życie mieć przy sobie bliskich i nigdy ich nie stracić. Myślałam, że jak pójdę na studia, to już koniec. Nie będę miała na nic czasu. Czas płynie szybko, to prawda. Ale już się nie boję. Uświadomiłam sobie, że mam czas na marzenia do końca życia! Obstawiam, że przede mną jeszcze jakieś 60 lat. Dużo czasu. Zdążę ze wszystkim. Studia to dopiero początek. I dopóki będę miała przy sobie bliskich, to nie boję się niczego. Wiem, że z nimi dam radę. 

Ale koniec tych smętów! 

CHCIAŁABYM ZŁOŻYĆ WSZYSTKIM MOIM CZYTELNIKOM (I NIE TYLKO) NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA. WESOŁYCH ŚWIĄT, PEŁNO RADOŚCI, MIŁOŚCI, UKOCHANEJ OSOBY, SPEŁNIENIA NAJSKRYTSZYCH MARZEŃ, FANTASTYCZNEGO ŻYCIA, WIELU, WIELU RADOŚCI Z DNIA CODZIENNEGO, ABY NOWY ROK BYŁ JESZCZE LEPSZY OD POPRZEDNICH I ABY WRESZCIE UDAŁO WAM SIĘ SPEŁNIĆ NOWOROCZNE POSTANOWIENIA! 

Buziaki, Invisiblee

PS. Plotkaro, dziękuję, że dałaś mi tyle wspaniałych wspomnień i tyle wiary w życie. 

piątek, 21 grudnia 2012

jaki koniec świata?

A więc nadszedł TEN dzień...21. grudnia 2012 roku. Przez ostatnie dwa lata głośno trąbiły o tym wszelkie media. Tymczasem ten dzień nadszedł i za niecałe 4 godziny minie. Obyło się bez wybuchów, katastrof itp..żyjemy dalej, KOŃCA ŚWIATA NIE MA. (to pewnie także wina Tuska...)

Będziemy żyć jeszcze dłuuuuuuuuugo, więc nie liczcie, że upiecze się Wam i koniec z nauką i pracą. Niestety, trzeba tyrać dalej. Ale...to od nas zależy czy będziemy tyrać i narzekać, czy cieszyć się tym żywotem. Życie to największy dar (wbrew pozorom) i choć bywa ono trudne i są momenty, kiedy nie mamy już na nic siły, to musimy je przezwyciężyć i UŚMIECHAĆ SIĘ. Wiem, że niektórzy mają naprawdę ciężkie życie i uwierzcie, ze bardzo chciałabym tym osobom pomóc. Ale nie mam wystarczająco dużo sił, wpływów no i brak innych czynników. Ale gdy tylko wyjadę z tego zadupia i wkroczę w dorosłe życie, obiecuję, że będę robić wszystko, co w mojej mocy, aby zrobić jak najwięcej dobrych uczynków.

A teraz coś, na co czekałam 2 tygodnie! Wielki finał "Plotkary". Z jednej strony nie mogę się doczekać, aż obejrzę odcinek, za to z drugiej...boję się. Bo gdy po raz ostatni usłyszę "you know you love me, xoxo gossip girl" coś się skończy. Plotkara bardzo dużo mnie nauczyła. To właśnie o niej mogliście przeczytać w moim 1. poście (po reaktywacji) LINK!  

Plotkara zawsze będzie miała w moim sercu specjalne miejsce. :)

W następnym poście podzielę się z Wami refleksjami i emocjami związanymi z końcem serialu.

Buziaki, Invisiblee

niedziela, 9 grudnia 2012

dawka przemyśleń


Pewnie na sam widok tego długiego tekstu odechciewa Wam się tego czytać, ale proszę jeżeli tylko możecie, poświęćcie chwilę i przeczytajcie te moje wypociny. :)

Mam 16 lat..niby tylko, ale jednak aż. Za chwilę wkroczę w dorosłość, zaczną się obowiązki, praca, podatki, rodzina. Już nie jestem dzieckiem, ale jeszcze nie jestem dorosła. Więc to najlepszy czas na jakiś poważny krok we właściwym kierunku. Tzn. w kierunku obranym przeze mnie. Bo im dłużej będę czekać, tym więcej szans przepadnie i więcej dni minie niezauważonych. A tego staram się uniknąć.


Chciałabym przez cały życie czuć się tak, jak przy oglądaniu odcinka, gdy Chuck pierwszy raz wyznał Blair miłość i tak, jak za każdym razem, gdy oglądam finałowy pocałunek bohaterów komedii romantycznych. Wydaje mi się, że za dużo oczekuję od życia. Chciałabym, żeby było takie idealne i kolorowe, jak na filmach. Niestety tak się nie da. Wiem, że nie. Nie chcę mieć idealnego życia. Chcę być szczęśliwa i spełniona! Nie mieć poczucia, że coś straciłam, że nie wykorzystałam jakiejś szansy. Chcę każdego dnia rano budzić się z chęcią do działania i zasypiać z poczuciem spełnienia, że maksymalnie wykorzystałam kolejny dzień i że był on wspaniały. Chcę spełniać marzenia, żyć pełnią życia, wykorzystać je najlepiej jak się da. Niestety w moim przypadku to tylko gadka. Nie potrafię słów przeistoczyć w czyny. Mam za mało powera w sobie. Może nie zależy mi na tych marzeniach tak bardzo, jak myślałam. A może po prostu czekam, aż ktoś zrobi wszystko za mnie i przyniesie mi to na złotej tacy...Niestety, taki juz mój charakter. Ale nie! Żadnego "niestety"! Będę walczyć o swoje! Będę robić co w mojej mocy, aby osiągnąć cel i spełnić marzenia! To co dobre nigdy nie jest łatwe. Dlatego uroczyście przysięgam wszystkim osobom, które to czytają, sobie i Bogu, że NIGDY SIĘ NIE PODDAM! Małymi kroczkami dojdę wreszcie do celu, nie zawaham się ani na chwilę, będę odważna i nie pozwolę, abym przez moją nieśmiałość i strach coś w tym życiu straciła. BĘDĘ WOJOWNICZKĄ!  Będę robić co w mojej mocy, aby czuć się dobrze każdego dnia. W domu, w szkole, w mieście, na treningu. Będę wyglądać i czuć się sobą. Przysięgam, że za 20 lat obudzę się u boku ukochanego mężczyzny, w pięknym domu, w wymarzonym miejscu, zrobię smaczne śniadanko i siedząc na tarasie wraz z dwójką dzieci i pieskiem, będę spoglądać na ocean i uśmiechnę się, bo będę szczęśliwa, kochana i spełniona. Trzymajcie mnie za słowo! 

Buziaki, Invisiblee

sobota, 1 grudnia 2012

szara myszka i książę z bajki

Oczekiwania oczekiwaniami, ale...no cóż, nie od końca się spełniły. Ale bywa i tak. Chociaż tak patrząc ogólnie to w skali od 1 do 10 dałabym 7,5 ;d


To teraz zmiana tematu! Lubię komedie romantyczne, gdzie szara myszka, na którą nikt nie zwraca uwagi, okazuje się być świetną dziewczyną, którą nagle ludzie zaczynają postrzegać w zupełnie nowym, lepszym świetle i zdobywa ona wymarzonego chłopaka i spełniając marzenia, żyją długo i szczęśliwie.
Ale film to tylko film. I może niektórym przydarzy się taka historia, ale jest to osoba 1/1000000. Niestety ja nią nie jestem. Niczego nie dostaję od życia. Na wszystko muszę pracować. Żeby ktoś zauważył we mnie coś więcej, niż tylko przeciętność. Myślę, że jestem naprawdę sympatyczną dziewczyną, mam swoje poglądy, wierzenia, cele, wartości. Nie uważam się za kogoś lepszego od innych, nie jestem powierzchowna, fałszywa ani dwulicowa. Wprawdzie nie wyróżniam się niczym szczególnym z tłumu, ale może ktoś kiedyś zobaczy we mnie coś wyjątkowego. Muszę tylko trochę na niego poczekać. A podobno jak się na coś długo czeka, to radość jest większa. Ciekawe...miejmy nadzieję, że się sprawdzi. Poczekam ile trzeba na mojego księcia z bajki ;d

A teraz muszę nadgonić z odcinkami: Gossip Girl, Glee oraz The Vampire Diaries. Także czeka mnie serialowy maraton :D

Boyce Avenue ft Hannah Trigwell-Want U Back

Buziaki, Invisiblee

PS. zaczynam zbierać pieniążki na kolonię na Sycylii! Mam zamiar wraz ze znajomymi jechać tam wspólnie. Mam nadzieję, że wszystko wypali ;d