A więc nadszedł TEN dzień...21. grudnia 2012 roku. Przez ostatnie dwa lata głośno trąbiły o tym wszelkie media. Tymczasem ten dzień nadszedł i za niecałe 4 godziny minie. Obyło się bez wybuchów, katastrof itp..żyjemy dalej, KOŃCA ŚWIATA NIE MA. (to pewnie także wina Tuska...)
Będziemy żyć jeszcze dłuuuuuuuuugo, więc nie liczcie, że upiecze się Wam i koniec z nauką i pracą. Niestety, trzeba tyrać dalej. Ale...to od nas zależy czy będziemy tyrać i narzekać, czy cieszyć się tym żywotem. Życie to największy dar (wbrew pozorom) i choć bywa ono trudne i są momenty, kiedy nie mamy już na nic siły, to musimy je przezwyciężyć i UŚMIECHAĆ SIĘ. Wiem, że niektórzy mają naprawdę ciężkie życie i uwierzcie, ze bardzo chciałabym tym osobom pomóc. Ale nie mam wystarczająco dużo sił, wpływów no i brak innych czynników. Ale gdy tylko wyjadę z tego zadupia i wkroczę w dorosłe życie, obiecuję, że będę robić wszystko, co w mojej mocy, aby zrobić jak najwięcej dobrych uczynków.
A teraz coś, na co czekałam 2 tygodnie! Wielki finał "Plotkary". Z jednej strony nie mogę się doczekać, aż obejrzę odcinek, za to z drugiej...boję się. Bo gdy po raz ostatni usłyszę "you know you love me, xoxo gossip girl" coś się skończy. Plotkara bardzo dużo mnie nauczyła. To właśnie o niej mogliście przeczytać w moim 1. poście (po reaktywacji) LINK!
Plotkara zawsze będzie miała w moim sercu specjalne miejsce. :)
W następnym poście podzielę się z Wami refleksjami i emocjami związanymi z końcem serialu.
Buziaki, Invisiblee
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz