Nie ma to jak w połowie czerwca, gdy słońce w pełni świeci, a w głowie już tylko wakacje, mieć katar, kaszel i chrypkę! Spełnienie marzeń. Miałam zamiar zaprezentować Wam moje umiejętnośći wokalne, ale w tym momencie mój głos przypomina warkot silnika. Dzisiaj tak króciótko: po wczorajszym meczu Polska-Rosja jestem niesamowicie dumna z naszych chłopaków i trzymam kciuki za sobotę!
A teraz kończąc pracę z polskiego szykuję się do filowego wieczoru: Nothing Hill z moją ukochaną mamusią! :D
Buziaki, Invisiblee
Ciekawy blog. W chwili wolnej zawsze zapraszam do siebie
OdpowiedzUsuńBLOG O PROJEKTOWANIU MODY itp... http://www.zapalov.blogspot.com/