piątek, 18 stycznia 2013

my mom as my idol

Witam wszystkich :) Dzisiejszy post trochę nietypowy, ponieważ zrezygnowałam z opowiadania o sobie na rzecz pochwalenia mojej mamy.
Poznałam ją ponad 16 lat temu, w niezłym chaosie i hałasie, ale od razu się polubiłyśmy. E TAM! Pokochałyśmy :D Różnie to bywa. Jednego dnia jesteśmy strasznie pokłócone, a drugiego śmiejemy się w najlepsze. Chyba każdy tak ma. W moim wieku mama jest osobą, której niekoniecznie możesz powiedzieć wszystko, ale powinna być najlepszą przyjaciółką. Myślę, że moja nią jest. Mówię jej o wszystkim (pomijając wnętrze imprez). Oprócz pełnego zaufania mam dla niej ogromny respect. Podziwiam moją mamę w każdym calu. Otóż...po moich urodzinach podjęła pracę w sklepie obuwniczym. Pracowała tam 10 lat z marnymi zarobkami, od poniedziałku do soboty, wracała późno do domu, praktycznie zero szacunku ze strony szefa. Pracowała z dwiema nazwijmy je "koleżankami". Zarówno ona, tata jak i ja z siostrą miałyśmy dość tej ciągłej harówy wykonywanej przez mamę.
Pewnego dnia do sklepu przyszła pani około 50. Była to jakaś "stara znajoma" mamy. Okazało się, że ostatnimi czasy brała udział w naborze do policji i udało jej się dostać. Była to wprawdzie krótka rozmowa, ale od tamtej pory mama coraz częściej poruszała ten temat z tatą. W końcu ogłoszono kolejny nabór. I z wielką motywacją mojego taty, mama zaczęła pilnie się do niego przygotowywać. Dodam, że moja mama nie jest osobą wysportowaną, nie ma zbyt dużej kondycji, ani nie jest fanką sportu. Tak więc nie było łatwo. Mama ćwiczyła codziennie. Jeździła z tatą na stadion sportowy, na którym razem biegali, jeździli rowerami, ćwiczyli przewroty, rzut piłką lekarską i inne potrzebne do naboru zaliczenia. Zaczęła się również uczyć do egzaminów wstępnych. Dużo, duuuuużo nauki, prawo, kodeksy, zasady, przepisy. Masa nieprzespanych nocy i worów pod oczami. Wreszcie nadszedł dzień egzaminu. Cała rodzina i znajomy trzymali kciuki. I...udało się! Nikt by się tego nie spodziewał, a jednak. Moja mama dostała się wstępnie do wymarzonej pracy. Ale to nie koniec. Później przyszedł najgorszy okres w jej i naszym życiu. 10 miesięcy rozłąki. Mama musiała przenieść się nad morze (ok. 200 km od domu), a następnie do jednostki pod Warszawę (ponad 250 km od domu). Było ciężko, naprawdę ciężko. Mama codziennie miała egzaminy, do których uczyła się całe noce. Każdy dzień zaczynała wyczerpującym treningiem o 6 rano. Miała projekty, wyjazdy, prezentacje, sesje...na domiar złego była bardzo daleko od nas, ode mnie, siostry, taty. Nikogo bliskiego w pobliżu. Do domu przyjeżdżała co 3 tygodnie, aby spędzić z nami dosłownie niecałe dwa dni.  To wymagało od niej głębokiej wiary w siebie i samozaparcia. Często rozmawialiśmy z nią na skype. Widziałam jak płakała, jak żaliła się, że nie wytrzyma, że nie ma już siły, że strasznie za nami tęskni i że chce już wrócić do domu. Wtedy do akcji wkraczał tata, mówiąc jej, że zostało tak niewiele, że da radę, bo ją zna i wie, że jest silna. Te słowa dawały jej siłę, aby ukończyć kurs, dostać dyplom i zostać oficjalnie przyjętą do policji. Dała z siebie wszystko, co mogła wtedy i teraz jest Starszym Sierżantem Komendy Głównej w S********, studentką 4. roku na WSPolu oraz...spełnioną kobietą :) Pokonała swoje lęki, tesknotę, pokazała ludziom, którzy w nią nie wierzyli, że potrafi osiagnąć wszystko. A im z wrażenia opadła jadaczka!
Za każdym razem kiedy zaczynam wątpić w swoje możliwości myślę o mamie. Jest ona dla mnie wzorem do naśladowania, bo mimo ciężkiego dzieciństwa i późniejszych przeciwności osiągnęła to, o czym marzyła. Nie patrząc na innych, goniąc za marzeniami. Jestem jej wdzięczna za tak wspaniały przykład. Może powyższa historia pomoże Wam w spełnianiu marzeń, osiąganiu celów, czy dążeniu do lepszego "ja". Mam nadzieję. Dla mnie jest porządnym kopem.

I pamiętaj! Nie ważne co mówią o Tobie i do Ciebie. Jesteś wyjątkowy! Nikt nie ma prawa Tobą pomiatać, ani mówić Ci, co masz robić. Jesteś swoim własnym szefem i ABSOLUTNIE NIC CIĘ NIE POWSTRZYMA! 


                                  The Script ft will.i.am-Hall Of Fame

Buziaki, Invisiblee

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz