niedziela, 27 stycznia 2013

time goes so fast

Trochę mnie tu nie było. Niestety mam skłonność do lenistwa :) Właśnie mija mi pierwszy tydzień ferii, więc trochę się rozleniwiłam, ale nie do końca. Nareszcie miałam trochę czasu, aby wybrać się do uwielbianego przeze mnie kina! Tym razem postawiłam na polską sztukę i udałam się na: Mój Rower, Sęp i Bejbi Blues. Największe wrażenie wywarł na mnie zdecydowanie drugi z nich. Przez całe dwie godziny film trzyma w napięciu. Nie odezwałam się ani słowem! Stwierdzam, że "Sęp" to najlepszy polski film, jaki w życiu oglądałam! Brawa dla aktorów, w szczególności  Michała Żebrowskiego (mój obiekt westchnień z dzieciństwa :D), reżysera-Eugeniusza Korina oraz wszystkich osób, których praca przyczyniła się do powstania tego wspaniałego dzieła.
Następnie "Mój Rower"-absolutnie spełnił moje oczekiwania. Film bardzo ciepły, przyjazny. Idealny dla odprężenia. Opowiada o tym, jak pomimo na pozór bliskich więzi łączących ludzi, często nie potrafimy się porozumieć...chyba jedyny taki film w swoim rodzaju. Gratuluję Piotrowi Trzaskalskiemu, Arturowi Żmijewskiego, Michałowi Urbaniakowi i Krzysztofowi Chodorowskiemu. Perfekcyjnie się spisali.
Na ostatnim filmie zawiodłam się. Lubię filmy o nastolatkach i ich problemach, ale ten..no cóż...żadnej rewelacji. Wręcz przeciwnie, szczerze mówiąc nudziłam się podczas seansu. Patrząc po reszcie widownie, również nie było zachwytu. Z całym szacunkiem dla reżyserki-Katarzyny Rosłaniec...moim skromnym zdaniem ten film to amatorszczyzna. Nie wiem skąd wziął się na niego pomysł, ale chyba ktoś chciał zrobić na siłę hit. Niestety z odwrotnym skutkiem. Nie każdy film o matce-nastolatce, nawet w dzisiejszych czasach, musi stać się przebojem. Nie jestem żadnym krytykiem, ani osobą uprawnioną, do oceniania dzieł innych ludzi. Wiem, że wszyscy włożyli w ten projekt dużo wysiłku, ale nie podobał mi się on. I chociaż nie jestem materialistką, to wolałabym z powrotem moje 15 zł za bilet...
To by było na tyle o filmach...

Został mi jeszcze tydzień wolnego. Muszę sobie poukładać niektóre sprawy wewnętrzne. Zauważyłam, że ostatnio znowu zaczęłam narzekać, że mieszkam w małym mieście, że nie uda mi się nic osiągnąć, że brak mi perspektyw. Ale przecież moje motto życiowe to "DON'T GIVE UP!" Nie poddam się. Mam dopiero 16 lat! Za dwa lata wyjeżdżam na studia i wtedy się zacznie! Myślałam o reżyserii, aktorstwie, dziennikarstwie...wbrew wszystkiemu i wszystkim, którzy mówią "idź na medycynę, zrób ścisły kierunek, aby nie martwić się o pieniądze". Nie zrobię tego. Postąpię zgodnie ze sobą i swoją wolą. Jeżeli będę zdrowa i szczęśliwa, to pieniądze się znajdą. Bo co mi z tego, że będę miała kupę hajsu, jak codziennie będę musiała chodzić do pracy, której nie lubię? Wolę żyć skromnie, ale robić to, co kocham. Przecież dążę do tego, żeby być szczęśliwa i spełniona, a nie bogata...
Potrzebuję chwili wyciszenia, żeby poukładać sobie niektóre rzeczy, bo wewnątrz mnie panuje mały bałagan, którego nie mam czasu ogarnąć. Ale zrobię to jeszcze do końca ferii ( mam nadzieję).

Dziś piosenka jednego z moich ulubionych zespołów: The Script-For The First Time




Polecam gorąco ten zespół! Wsłuchajcie się w ich piosenki, a znajdziecie odpowiedź na wiele pytań.

Buziaki, Invisiblee


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz